Znowu mam dla Was trochę rekomendacyji muzycznyjych metalowyjich. Zapraszam.
1. Suremad - wydali niedawno nowy album "Memento Mori" i jest to dobre. Może nie tak wyśmienite, abym się zachwycał i mówi "on nom nom", ale to black metal bliski temu, co lubię, z odpowiednim poziomem agresji, wściekłości, blastowania, a jednocześnie próbują kombinować. Słychać też kiepską produkcję, ale znowu - nie tak kiepską, aby to przeszkadzało. Do tego są momenty, w których słychać Francję, mimo że to niemiecka kapela, a jak wiecie, lubię Francję w black metalu.
2. Necroligion, EP-ka "Necroligion" - o, Boziu. Brytyjski nowy black metal, ale dla panów to nie pierwszy zespół. Solidny black z małą ilością zwolnień tempa, ale też wokalem ociekającym agresją. A ten długi skrzek w "Spiritual Declension"... Wiem, że techniką fryscreamową nie jest to aż tak trudne, ale i tak rzadko się to słyszy w tym gatunku.
3. Krieg, album "The Black House" - rzadko boję się czy wzdrygam podczas słuchania muzyki, ale tutaj się to udało i nawet podskoczyłem na krześle, gdy wokalista zaczął się drzeć podczas, gdy pracowałem. Klimat niesamowity, uwypuklony przez specjalnie złą produkcję, z ciągłym niepokojem w postaci blastów i tumultu, którego dobrze nie słychać, ale wiemy, że tam jest. A sam Krieg to jedna z ważniejszych grup amerykańskiego black metalu, taki klasyk. Z innych płyt, które słuchałem, polecam jeszcze "Destruction Ritual", ale np. "Blue Miasma" mnie wynudziło.
4. Extirpation - niby nic takiego, bo kolejny black/thrash z wysokim wokalem (tym razem z Włoch). Ale jest w tej muzyce coś tak energicznego, żywego i prostolinijnego, że aż zacząłem podrygiwać na krześle i machać głową podczas słuchania, co mnie się naprawdę rzadko zdarza. Rewolucji tutaj nie ma, a i z tego nurtu znajdziecie dużo lepszych zespołów (choćby Hellripper), ale jest to po prostu dobre i chwyciło od razu
(1/2)
Wyróżnienia:
- Nihilistik - chciałem napisać, że dobrze zapowiadający się zespół z USA, ale wydali tylko jeden singiel "Darkness from the Light" i to w 2020 roku. Tym niemniej, jest to niezły kawałek muzyki, więc warto "obserwnąć".
- Niveous - klasyczny black metal z rzężącym wokalem, bardzo w skandynawskim stylu, mimo że to zespół z USA i to stosunkowo nowy, bo rozpoczynający swoją przygodę w 2024 roku. Jeśli ktoś lubi takie niemelodyjne, klasyczne granie, to będzie mu pasować.
- Judas Iscariot - powiem szczerze, że odsłuchałem (drugi raz) trochę z poczucia powinności, jako że chciałem lepiej poznać ten projekt. Nie sądziłem, że mi się spodoba, bo nie przepadam za klasyką BM i w dodatku kiedyś już się odbiłem. Ale nie było tak źle, a nawet na swój sposób przyjemnie. To taka muzyka, gdzie czuć ząb czasu, ale też pasję i niechęć do robienia czegoś przebojowego. Ma swój urok i wiem, że dla wielu jest to ważny rozdział.
- Hemlock, album "Funeral Mask" - nie mogę sobie odmówić złośliwości, ale to brzmi jak coś, co sam bym mógł nagrać, gdybym umiał nagrywać i nie bał się o aparat mowy :wink:
- Mordhell, album "Nekro Desecration" - zaskakująco dobrze się słucha tego brudnego black metalu z Polski, po prostu solidna robota i rozrywka, bo to prosta muzyka. Piszę "zaskakująco", bo po tytułach utworów i klimacie myślałem, że będzie tutaj tylko szokowanie (czego nie lubię), ale jednak są też dobre dźwięki. Ale to faktycznie raczej dla tych, co lubią lata 90.
(2/2)
@muzykametalowa #muzyka #Metal #MetalPany #BlackMetal