No to porozmawiajmy o muzyce do posłuchania. W tym tygodniu już czyszczę backlog zespołów i płyt, które miałem przygotowane, więc pewnie od przyszłego tygodnia będzie mniej polecajek.

1. Condescension, album "Hellbound" - black metal z satysfakcjonującym wokalem, trochę melodyjny, trochę bardziej symfoniczny - taki pośrodku. Ale jest też dość przebojowy i to pewnie mnie do niego przyciągnęło. Taki "standard", który nie jest wyjątkową muzyką, ale gra na tyle dobrze, że z przyjemnością idzie tego posłuchać.

2. Seidur, album "Echoes of Ages Past" - ponownie dość przebojowe, wręcz miejscami radiowe granie, gdyby nie to, że to black metal. W dodatku pogański i słychać, że Finowie chcieli tutaj wprowadzić "czynniki atmosferyczne", ale jednak najlepiej wychodzi im łojenie, aczkolwiek nie jest to bardzo agresywne granie. Czuć natomiast taki przebojowy "flow", co przyjemnie buja człowiekiem.

3. Ovate - ciekawy przypadek z Norwegii. Praktycznie każdy utwór ma "feat.", choć tego nie słychać. Bywają fragmenty takie "mistyczne", za którymi nie przepadam, ale przez większość czasu jest to nieco hipnotyczne ściganie się perkusji, gitara wygrywająca ciągle te same riffy i typowe blackowe rzężenie. I chociaż się nie spodziewałem, to jest takie bardzo pod nóżkę. Niedługo nowy album, a co najmniej jeden z zapowiadanych utworów ("Slangen") jest właśnie taki, jak pisałem. Zresztą, leci, gdy piszę te słowa.

4. Hån - wbrew nazwie, to szwajcarski zespół blackmetalowy, który ma to w sobie część tego, co urzeka mnie w tym gatunku: lekko hipnotyczne zapędy, perkusja napędzająca utwór (nie zawsze tylko poprzez blasty), talerzyki, złowrogie krzyczenie lekko nie w tempie, ogólny brud, ale jednocześnie energia i przebojowość. Jeśli jest to black metal natchniony, jak to lubię mówić, to tego nie słychać - jak najbardziej jest do słuchania dla "normika", ale jednocześnie czuć, że nie jest to mainstream. Po prostu przyjemność - włączcie sobie np. numer "Qyntlatl".

(1/3)

@muzykametalowa #muzyka #MetalPany #Metal #BlackMetal