Cele były dwa:

  1. zaliczyć 55 km
  2. zaliczyć 3h jazdy

No i musiałem trochę ograniczyć prędkość, żeby nie nakręcić za dużo. ;–) Pogoda piękna. Krótkie spodenki, ale góra – 4 warstwy. Jednak. No i po mam wrażenie, że Słońce przypiekło mi twarz. ;–)

Mniej więcej po 50 km poczułem, że jestem mega głodny! I to bardzo, bardzo. Zjadłem galaretkę. Mało. Zjadłem krówkę. Mało. Przypomniało mi się, że w bidonie na narzędzia mam Marsa… Jeżu kolczasty! Ależ on był pyszny. A w domu wciągnąłem dodatkowo solidną porcję sernika na zimno.

#rower

— Marcin “czach” Trzaska reply-to: @czach@mastodon.argilus.online