Historyczny drenaż Binance na 6,3 miliarda dolarów. Jak uderzono w system podpisujący giełdy

To oficjalnie największy cyberatak w historii cyfrowych finansów. W zaledwie kilkadziesiąt minut z gorących portfeli giełdy Binance na dziesięciu różnych łańcuchach bloków wyprowadzono aktywa o wartości około 6,36 mld dolarów.

Choć skoordynowana akcja emitentów pozwoliła zamrozić w stablecoinach blisko 2,7 mld dolarów, napastnicy zdołali uciec z gigantycznym kapitałem w Bitcoinie i Etherze. Wszystko wskazuje na to, że nie zawiodła sama kryptografia, lecz infrastruktura autoryzowania transakcji.

Skala drenażu przyćmiewa dotychczasowe rekordy. Jak wynika ze szczegółowej analizy firmy analitycznej TRM Labs, bilans wyprowadzonych środków sięgnął 6,36 mld dolarów (według wycen z momentu transferów). To czterokrotnie więcej niż podczas głośnego ataku na giełdę Bybit z lutego 2025 roku (1,5 mld USD). Główna fala uderzeniowa nastąpiła wieczorem 29 października i trwała zaledwie dwadzieścia minut.

Dziesięć łańcuchów w dwadzieścia minut

Atak nie ograniczył się do pojedynczego ekosystemu. Pomiędzy godziną 20:05 a 20:25 UTC środki zaczęły równolegle odpływać z adresów giełdy w sieciach XRP Ledger, Solana, Optimism, Bitcoin, Tron, Arbitrum, Base oraz Ethereum. Druga fala objęła portfele na Avalanche i Polygon.

Samo Ethereum odpowiadało za stratę około 3,79 mld dolarów, z czego większość stanowiły tokeny USDT i USDC oraz 200 tysięcy ETH. Z sieci Bitcoin wyprowadzono 18 270 BTC (ok. 1,47 mld USD), które natychmiast zaczęto dzielić na mniejsze pakiety transakcyjne (tzw. peel chains). Z kolei z sieci Tron zniknęło ponad 612 mln USDT i 46,4 mln TRX.

Sprytny trik z EIP-7702 i salwa 50 autoryzacji

Kluczowy i najbardziej wyrafinowany element inżynieryjny dotyczył głównego portfela operacyjnego (hot wallet) Binance na Ethereum. Do przejęcia nad nim kontroli wykorzystano standard EIP-7702 (wprowadzony w aktualizacji Pectra), który pozwala zwykłemu portfelowi tymczasowo przekazać uprawnienia wykonawcze do inteligentnego kontraktu.

Główny portfel giełdy bezustannie obsługuje wypłaty użytkowników, przez co jego wewnętrzny licznik transakcji (nonce) zmienia się nieprzerwanie co ułamek sekundy. Przygotowanie pojedynczej autoryzacji niemal na pewno skończyłoby się błędem odrzucenia przez sieć.

Napastnicy rozwiązali ten problem techniczny salwą: wygenerowali pakiet 50 podpisanych wcześniej autoryzacji dla kolejnych, następujących po sobie wartości nonce. Wystarczyło, że jedna z nich trafiła w aktualny stan licznika portfela w momencie zatwierdzenia bloku. To natychmiast przekazało kontrolę nad adresem kontraktowi wymiatającemu (sweeper contract), który w ułamku sekundy przetransferował 167 tysięcy ETH oraz 1,6 mld USDT, a następnie wielokrotnie drenował nowe wpłaty.

Co istotne, mechanizm ten posłużył wyłącznie na Ethereum. Na pozostałych dziewięciu łańcuchach transakcje wychodziły jako standardowe, poprawnie podpisane transfery.

Cel: infrastruktura podpisująca, a nie klucze prywatne

Zaatakowane portfele operują na zupełnie innych architekturach kryptograficznych, typach krzywych eliptycznych i formatach kluczy. Fakt, że wszystkie wygenerowały prawidłowe podpisy w tym samym oknie czasowym, wyklucza prosty wyciek pojedynczego klucza.

Wstępne ustalenia wskazują, że celem napastników stała się infrastruktura podpisująca gorące portfele Binance. Przejęcie kontroli nad tym środowiskiem – według wstępnych hipotez badanych przez giełdę potencjalnie zapoczątkowane kompromitacją stacji roboczej inżyniera DevOps – umożliwiło wymuszenie autoryzacji dowolnych transakcji wewnątrz wewnętrznej sieci. Końcowy raport techniczny giełdy ma dopiero sprecyzować dokładny punkt wejścia.

Wyścig z czasem: mrożenie stablecoinów i pranie w DeFi

Gdy giełda wstrzymała wypłaty, a analitycy on-chain podnieśli alarm, do gry weszli emitenci scentralizowanych aktywów. Na blockchainach zdołano zamrozić łącznie około 2,7 mld dolarów:

  • Tether: zablokował około 1,77 mld USDT na Ethereum, Tronie, Avalanche i Polygonie,
  • Circle: zamroził 825 mln USDC,
  • Ripple: unieruchomiło 40,5 mln RLUSD bezpośrednio na portfelach (przedstawiciele Binance deklarowali wstrzymanie transferów o łącznej wartości do 200 mln USD),
  • World Liberty Financial: zablokowało 27,8 mln USD1,
  • Rada Bezpieczeństwa Arbitrum: w trybie awaryjnym wymusiła transfer zabezpieczający 8 426 ETH oraz 74,6 mln tokenów ARB (ok. 30 mln USD).

Hakerzy przewidzieli jednak ten ruch i rozpoczęli wyścig z emitentami. Zanim portfele zostały wpisane na czarne listy, zdążyli zrzucić 325 mln USDT na zdecentralizowanych giełdach (m.in. UniswapX) z ponad 10-procentowym dyskontem względem ceny rynkowej, wymieniając je na czysty Ether. Kolejne 60 mln USDT wprowadzili do protokołu pożyczkowego Aave jako zastaw, pożyczając pod niego niemal 20 tysięcy ETH, zanim rynki zostały wstrzymane.

W efekcie napastnicy zabezpieczyli ponad 420 000 ETH oraz 18 270 BTC – aktywa o wartości około 2,4 mld dolarów, których nie da się unieruchomić żadną centralną blokadą.

Kto stoi za atakiem i co z depozytami?

TRM Labs z wysokim poziomem pewności przypisuje tę operację elitarnej północnokoreańskiej jednostce TraderTraitor (powiązanej z grupą Lazarus) – tej samej, którą FBI wskazało jako sprawców ubiegłorocznego ataku na Bybit. Wskazują na to m.in. zbieżności w przygotowaniu operacji (finansowanie portfeli testowych przez Tornado Cash na 36 godzin przed atakiem) oraz specyfika rozpraszania środków. Binance oficjalnie nie potwierdziło jeszcze tożsamości sprawców.

Kierownictwo Binance zapewniło, że bilanse użytkowników są nienaruszone, a wszelkie straty zostaną w całości pokryte ze środków własnych oraz rezerw funduszu SAFU. Wypłaty na większości sieci mają zostać przywrócone po zakończeniu pełnego audytu środowiska autoryzacyjnego.

149 mln logowań wyciekło z niezabezpieczonej bazy, w tym 900 tys. Apple Account

#atakHakerski #atakNaBinance #Binance #bitcoin #Blockchain #Circle #cyberbezpieczeństwo #EIP7702 #Ethereum #funduszSAFU #iMagazine #kryptowaluty #LazarusGroup #Tether #TraderTraitor