Zasypiałem wczoraj i chwilę przed kompletnym rozpuszczeniem się w sen przypomniał mi się tekst, który napisałem dawno temu. Ale nie tylko tekst, ale cały film-wspomnienie jak stałem nad klawiaturą, z łóżka A. wołała żebyśmy szli już spać, ja jej odpowiadałem „zaraz, zaraz, muszę coś napisać.”, ona znów żebym się pośpieszył, dogasiłem papierosa, otworzyłem terminal i napisałem to bez zatrzymywania się. Ani razu backspace, nic.

Popatrzyłem zadowolony.

Wyniosłem popielniczkę na balkon żeby nie śmierdziała (bardziej) i zgasiłem światło. 16 lat później jestem nadal zadowolony.

https://fuse.pl/beton/jest-sobota.html